Gok Wan, który rozkręcił najlepsza wersję "Jak dobrze wyglądać nago", nie poprzestaje na byciu prezenterem telewizyjnym. Tworzy nam serię bielizny korekcyjnej, którą sam zachwalał w wielu odcinkach. Zresztą bielizna korygująca po angielsku brzmi bardziej interesująco: "magic lingerie".
Wielkie majciochy wiadomo jak się kojarzą - z jedną z wpadek Bridget Jones.



Gok Wan produkuje jednak linię bielizny korekcyjnej dostępnej w sexy wydaniu. No to sexy jest powiedzmy w tej kategorii.


M. in. korekcyjną sukieneczkę. Na filmiku pokazane są materiały z których jest zrobiona.








Na następnym widzimy gorset, który jak nas Gok przekonuje jest wykończony tak, by nie wrzynał nam się w tłuszczyk.. Hmmm..




Nie wiem, czy czułabym się Królową Nocy w gatkach korekcyjnych, ale zdecydowanie komplet kolorowej bielizny zdecydowanie bardziej do mnie przemawia niż beżowe barchany.

Super Slicker Knicker


Curve Controller





 Panterka dostępna jest w kolekcji zimowej jeszcze w odcieniu błękitnym





Gorsety - no cóż.. Piękne i klasyczne. Dostępne w burgundzie, błękicie, klasycznej czerni i kolorze, który ciężko mi zdefiniować - szaro-ziemisty? Jakie to szczęście, że nie są przecenione i w Polsce niedostępne.. Szczęście dla portfela. Gorzej z sercem bieliźnianym.





Bo bieliźnie Goka Wana spodziewałabym się więcej. Cieszy poszerzanie rozmiarówki 30-16 A-G. Chociaż kto jak kto, ale Gok Wan powinien wiedzieć, że alfabet nie kończy się na G!
Uważam, że stworzył fajny program, który przełamuje pewne tabu (oczywiście w granicach opłacalności - jestem idealistką, ale nie zupełnie oderwaną od ziemi)- szczególnie cieszy mnie ostatnia seria, którą widziałam - biorą w niej udział kobiety niepełnosprawne (jestem odcięta od medium telewizyjnego, więc widziałam tylko jeden odcinek). Chciałoby się zobaczyć ładną i różnorodną bieliznę np. dla kobiet po mastektomii. Pewnie nie Gok Wan, ale może inne firmy bieliźniane zaczną na to zwracać uwagę. Myślę, że jak się jeździ na wózku to też inaczej odczuwa się bieliznę, w związku z czym ma się inne potrzeby.

Linia Goka Wana to kolejny pomysł na biznes, ale może przy okazji zarabiania pieniędzy da się zmienić choć trochę świat na lepsze?
Gok Wan propaguje różnorodność typów kobiecości, a to jest mi bliskie. Na ile marzenie o dostosowaniu ubrań i bielizny do potrzeb każdego wymiaru naszej kobiecości jest realne -  trudno powiedzieć. Ale miejmy nadzieję, że rynek będzie poszerzał tę możliwość.

zdjęcia z:
www.simplygokwan.com
http://glimpseofglamour.blogspot.com/
http://www.prlog.org/
www.figleaves.co.uk
http://www.lingerie4love.co.uk

I jako ciekawostka: Na święta sexy barchany możemy kupić naszym najbliższym mężczyznom... :)



Po dłużej nieobecności (spowodowanej testowaniem nowego nabytku!) przedstawiam Wam Sadie marki Cleo. 
Zakres rozmiarów: 28-38 D-G







Sadie to stanik codzienny i niecodzienny. Jego stylistyka znalazła grono wielbicielek. Jest to bowiem z jednej strony stanik praktyczny. Szew nie przebija przez bluzkę, koronka się nie odznacza. W składzie przyjemna bawełna. Jednak dzięki świetnie dobranemu wzorowi i materiałom, ma w sobie duży potencjał kusicielski. Gdy dekolt się nieco obsunie, wystaje zgrabna koronka. A ramiączka są pokryte materiałem w kratkę, więc nie ma problemu gdy będą czasem wystawać.


Skład materiałów dla zainteresowanych

Sadie przez niektórych nazywana jest half-cupem. Bliżej jej jednak chyba do niskiej balkonetki. Ja szukałam czegoś w wyższym mostkiem, żeby dobrze trzymało biust, pod bluzkami.. Hmm.. Odpowiednimi na porę zimową. Ale Sadie nie jest stanikiem z golfem, więc nadaje się również to bluzek z umiarkowanym dekoltem.
Ramiączka - przydałyby się krótsze, ale może to przez krótką możliwość regulacji - tak do 1/3

Stylistyka ****
Stanik jest codzienniaczkiem – być może niektórzy się oburzą, ale mój wypośrodkowany rozmiar biustu wymaga niesamowitości, by nazwać jakiś stanik kusidełkiem. W tej kategorii jednak jest świetny. Ciężko coś napisać więcej. Jest po prostu taki jak powinien być. Koronka, ramiączka, kokardka – nie za dużo, nie za mało. Tkanina ma dodatek bawełny –w związku z tym nie razi sztucznością. Kratka zróżnicowana. Stąd np obydwa ramiączka są nieco inne. Ale dla mnie to plus. Jedynie kokardka mi się przekręciła o 90 stopni. Ale o to obwiniam panią Ewę Michalak – tak! tak! To ona przez brak half-cupów zmusiła nas do noszenia swoich plungy, które sprawiły zbliżenie piersi do siebie – jednym słowem ich zezowanie. I wiem, że nie jestem jedyną ofiarą tej tragicznej sytuacji.. ;)
Niesforna kokardka - zdjęcia jeszcze z początków testowania. Teraz już jest pionowo..

I miedzy innymi dlatego zdecydowałam się na korekcyjne poszerzanie mostka bardziej zabudowana Sadie ;)

Ramiączka - różnica wzorków - to po lewej trafiło na jasny odcień, po prawej na ciemny.
Konstrukcja ****
Nie mam się do czego przyczepić. Biust zaokrąglony. Z czasem może nawet za bardzo – w trakcie noszenia wyrabiają się miseczki. Z jednej strony lepiej się dopasowuje. Z drugiej zobaczymy jak długo zajmie mu zdefasonowanie się.
Wysokie boczki – dobrze trzymają, ale nie uwierają. Czuję się w nich bezpiecznie. Również dopasowały się do mojego ciała.
Obwód – jako, że to 60G – uważam, że powinien być szerszy. Dla zasady, żeby dążyć do realnych obwodów.
Koronka u mnie lekko odstaje, ale miska jest wypełniona. W trakcie górki rozmiarowej rozwiązanie przeszło test. Co naturalne biust się zaokrąglił na górze (pod bluzką niewidoczna bułka), ale komfort noszenia pozostał ten sam. To użyteczne. Fiszbiny nieco szersze niż w Effuniakach, ale niedużo. A ramiączka obszyte materiałem – bardzo wygodne. Choć wg mnie trochę za długie. Jestem wysoka, a właściwie powinnam je nosić zsunięte do końca. Konstrukcja ta podobno jest taka sama lub przynajmniej podobna do Pandory i Inci Masquerade, i obecnej Marthy z Cleo.
Mój kwadracik. Na początku myślałam, że się nie polubimy. A z czasem stał się Moim kwadracikiem - szczegółem o którym wiem tylko ja. No i teraz Wy.. :)

Cena **** a nawet i *
Cena standardowa to 144 pln. Ja kupiłam swój za około 89, ponieważ trafiłam na promocję w Peachfield – warszawskim sklepie stacjonarnym. I tu nie mogę się powstrzymać od uwagi.
Nasze sklepy stanikowe (choć pewnie tylko w Warszawie) zaczynają że sobą konkurować! Ta promocja była skierowana do lobbystek głównie (hasło podane na lobby – podobno tego typu akcje będą się powtarzać, więc uważajcie!!), ale myślę, że to dla nas dobry kierunek. Gorszy pewnie dla właścicieli sklepów. Miejmy nadzieję, że dystrybutorzy bielizny zareagują odpowiednio szybko i możliwość kupowania przecenionych biustonoszy w Polsce będzie coraz większa. Bo to jednak nadal smutne, że właściwie płacimy za biustonosz w Polsce tyle, co za kupiony z UK razem z przesyłką do Polski. Nie mówiąc o częstszych i większych promocjach w Królestwie.

Jak Wam się podoba Sadie? Może któraś z Was również ją ma? Zachęcam do dzielenia się swoimi doświadczeniami!
Gdy byłam młoda, Pani w mojej małej miejscowości nie kryła przede mną dużych rozmiarów staników. Dlatego chodziłam posłusznie w 80 lub 85D. Aż zdradziłam ją że zwykłym bieliźniakiem, gdzie kupiłam seksowny push-up 75C (kłócąc się przez większość czasu, że nie będę mierzyć B ani A). Założyłam go raz. Po tym haniebnym incydencie, zakładając wór pokutny, wróciłam do moich pięknych, drogich (dlatego kupowanych raz na rok - na urodziny) staników dla pań po 50-tce. Idylla trwałaby pewnie do tej pory, ale niestety sklep Pani zamknęła i uciekła nie wiadomo gdzie. Dwa lata tułałam się po świecie donaszając staniki z podstawówki, gdy nagle uświadomiłam się stanikowo. Tu dokonuję pewnego cięcia i przechodzę do meritum.


Zmieniłam rozmiar z 80D na 65F, 60G (a właściwie 60H, bo to tak mniej więcej wygląda w polskich firmach) i nagle okazało się, że mam MAŁY BIUST. Nic mi już nie skakało, urwały się docinki męskiej i te - zdecydowanie bardziej jadowite - żeńskiej strony naszego społeczeństwa. Chodzę w dekoltach, bluzkach na ramiączkach, a gdy tego wcześniej próbowałam od razu ktoś mnie upominał, że MI nie wypada tak się ubierać. Pokochałam swój biust. A razem z nim coś, co powinno być dla każdej z nas bardzo ważne – swoją KOBIECOŚĆ.

Widziałam przemianę siostry, która ma większy biust ode mnie (z „największe co jest” na 28(60)JJ). Kupiła sobie pierwsze sukienki, zaczęła nosić dekolty, które ją wysmuklają i przede wszystkim zaczęła podkreślać talię. Stała się naprawdę super laską. W jej przypadku zmiana biustonosza dała efekt diety cud, choć tak naprawdę zawsze ta piękna figura tam była. Tyle, że ukryta pod workowatymi ubraniami. Pruderyjnymi, ale nie oszukujmy się – powiększającymi biust i wszystko inne przy okazji.

Moja mama ma biust średni (z 90C na 34(75)G) Ona odkryła, że po 50 też jest się kobietą – można być piękną lub zaniedbaną – wybrała to pierwsze. Teraz zakupy są dla niej przyjemnością. Zamiast dostojnego fioletu i czerni sięga po różowy, czerwony. Podkreśla swoje walory i nie przejmuje się jakąś fałdką, która od czasu do czasu gdzieś wystaje. Naprawdę jestem z niej dumna, gdy ją widzę z daleka na ulicy.

Piszę tę notkę, bo wiele mówimy o merytorycznych kwestiach dotyczących doboru stanika (choćby rewelacyjny Biust na Żywo na Stanikomanii – polecam niezapoznanym). A ja chciałam powiedzieć, że prawdziwe zmiany to nie tylko stanik. Niesamowicie mnie zszokowało jak taka niepozorna część garderoby zmienia kobiety. Bo czasem potrafimy przez to zacząć kochać same siebie. Odkrywać, że KOBIECOŚĆ jest naszym udziałem i jest czymś pięknym, co warto pielęgnować i się tym cieszyć.

Taka prozaiczna rzecz sprawia, że kobiety zaczynają sobie pomagać. Lobby Biuściastych funkcjonuje wiele lat. Jest tam wiele kobiet, które poświęciły bardzo dużo czasu, żeby doradzać zupełnie sobie nieznanym kobietom. Wiele z nas zyskuje tam takie kobiece wsparcie, którego brakuje na codzień. Daje możliwość rozmowy o różnych rzeczach i otwarcia się na problemy innych kobiet. Bardzo bym chciała, żeby taka atmosfera kobiecej solidarności (a nie wrogości!) przenosiła się na inne sprawy. Bo czy z małymi, czy z dużymi – wszystkie jesteśmy kobietami (a może nie tylko?!) i mamy wiele do zaoferowania światu.


Ale się namęczyłam, żeby wśród pin-up-ów znaleźć zdjęcie silnej, świadomej swojej kobiecości kobiety, a nie ciapowatego głuptaska..


Fotka z pinger.pl
Zapraszam na mały striptiz dzisiaj, ale niestety w nieco naukowej formie - jednym słowem niesiemy kaganek oświaty do bielizniaków, tym razem w męskiej sprawie.Tematem dzisiejszej notki będzie męska bielizna, a konkretnie jest typologia. Jeszcze bardziej konkretnie: majtki. Moda na brafitting sprawiła, że panie w bieliźniakach nie twierdzą już, że 65G nie istnieje. Nie znaczy to jeszcze, że takowy rozmiar posiadaja, ale ziarnko niepewności już kiełkuję i być może za rok czy dwa, zwykłe bieliźniaki zamienia się w Lokalne Przedsiębiorstwa Brafitingowe. W przypadku męskiej jednak panują głebokie mroki..


Notka ta jest inspirowana próbą kupienia majtek dla ukochanego. Jest już dużym chłopcem, w związku z tym ten maminy obowiązek, spada na mnie. Mój TŻ jest typowym przedstawicielem Stereotypowego Polaka w tej sprawie. Tak więc tak przyziemne sprawy jak bielizna go nie interesują. Nie znaczy to oczywiście, że nie interesuje go co nosi. Jest w tej kwestii bardzo krytyczny. To musi być konkretny krój, nie wspominając o tolerowalności wzorów. Niestety dla pani w bieliźniaku majtki męskie dzielą się na slipy i bokserki. I próba wyjaśnienia o jaki krój konkretnie chodzi nie przyniosła rezultatu. Pokazywanie "takie, tylko krótsza nogawka" też nie. Trzeba było zabrać się do pracy u podstaw i przekopywać cały asortyment. Pani patrzyła na mnie jak na wariatkę - bo przecież gacie, to gacie i cień zainteresowania w trakcie moich wywodów sie nie pojawił.

Stwierdziłam, ze spróbuję rozświetlić te mroki i opisać podstawowe róznice gaciowe w męskim świecie bielizny. Prawdopodobnie jest tego o wiele wiecej, więc jak znacie inne do zgłaszajcie je w komentarzach. :)



Na pierwszy ogień idą więc slipy



Standardowe slipy, czyli wycięte do uda. Mogą być w wersji pełnej lub biodrówki.





Slipy, które są bardziej zabudowane i mają kieszonkę taką jak w trunkach (o nich niżej). Mogą występować w wersji pełnej lub mini (minibrief). Całą tę grupę dla odróżnienia nazwałabym jakoś inaczej. Np. Maxislipy, albo fullslipy, albo pełnodupki. Macie jakies propozycje? Łatwe do zapamiętania dla pań w bieliźniakach!!!




Następna grupa, to majtki bardzo rozpowszechnione na tzw. "zachodzie". Coraz częściej trafiające pod strzechy, ale wybierane raczej przez młodsze pokolenie. Czyli trunki - nazwa brzmi bardzo swojsko, więc jestem za zostawieniem jej.



Jednak i ta grupa jest bardzo różnorodna rodzajowo. Oczywiście występują w nich biodrówki i pełne. Ale najczęstszym (i kompletnie nie zrozumiałym dla Pani sprzedawczyni, nawet po wyjęciu majtek i porównaniu) podziałem jest podział na krótką i długą nogawkę.




Mogą być też bardzo mocno wycięte i biodrówkowe zarazem.




Ostatnia grupa, to chyba najczęściej noszona w Polsce bielizna męska, czyli bokserki. Nazwa wiadomo od galotów bokserów. Zwykle posiadają zapięcie na guziczki. Mogą być oczywiście dłuższe lub krótsze, lub w wersji węższej lub szerszej. Zagadką dla mnie pozostaje odróznienie długich trunków, od bardzo dopasowanych bokserek, ale w sumie to prawdopodobnie kwestia taksonomii.


Krótsze

Dłuższe
Węższe
No i oczywiscie stringi


W tej dziedzinie nie doszukałam się takiej różnorodnosci jak C-stringi itd. w przypadku kobiet. Prawdopodobnie dlatego, że ta grupa majtek nie jest tak rozpowszechniona. Myśle, że obwód stringów, nie jest w stanie unieść ciężaru z przodu, w związku z tym ten rodzaj bielizny może byc niekomfortowy - dyndanie i podjeżdżanie obwodu. Ale to wnioskuję, tylko przez analogię do staników, więc nie jest to miarodajne ;)

Oczywiście panom aktywnym można zaproponować coś na kształt naszych shock absorberów




Myślę, że przydają się nie tylko biustom. :)

A czy dla Was ważna jest bielizna, w której chodzą mężczyźni? Macie jakieś preferencje, marzenia i żądania w tej kwestii?




A zdjęcia pochodzą z http://www.figleaves.co.uk/
Kobieca erotyka, a właściwie jej brak, jest tematem, na który w dzisiejszych czasach wreszcie zaczyna się mówić. Od pewnego czasu jednak zadaję sobie pytanie jak ona mogłaby wyglądać. Kiedyś wrzuciłam z tej ciekawości hasło „erotyka dla kobiet” do wyroczni guglowskiej i z przerażeniem popatrzyłam na pierwszy link (na szczęście sponsorowany) – reklama depilatorów! Kto wpadł na ten pomysł?! Nie wiem, ale to dosadnie opisuje miejsce erotyki dla kobiet w naszym społeczeństwie. Dalej jak możecie się domyślać nie było nic oprócz erotyki kobiet rozumianych jako przedmiot, a nie podmiot.


Tym ciekawsza wydała mi się sesja zdjęciowa Hotmilka, czyli bielizny ciążowej i dla kobiet karmiących.

Na tle innych kampanii, ona może być nawet bulwersująca. Są tam kobiety w ciąży – roznegliżowane – to jasne. Ale nie dość, że są w wyzywających pozach. To jeszcze są tam mężczyźni całujący je po nogach – w niewolniczym uniżeniu. O Matko Polko! Ty byś na to nie pozwoliła – przecież nie od dziś wiadomo, że kobiety to albo matki albo prostytutki i tych dwóch rzeczy nie można łączyć. Jak matka, to seksu już nie ma!


Ale najbardziej fascynująca rzecz w tej sesji to skojarzenia z bajkami. Widzimy Śpiącą Królewnę, Czerwonego Kapturka. Rysuje się śliczny bajkowy świat.



Ale nie jest bynajmniej landrynkowy. Jest w nim jakiś niepokój, pozarastany, pozapominany. Może to nadinterpretacja, ale kojarzy mi się że sferą archetypów, do której kobieta wraca przechodząc przez okres ciąży. Możliwością przejścia tego procesu od nowa ze swoim dzieckiem. Zresztą można te zdjęcia interpretować jak się chce. Ale właśnie – można je interpretować! Są intrygujące, ładne i człowiek zastanawia się czy nie zajść w ciążę, żeby na taką bieliznę zasłużyć.

A bielizna ta sama w sobie jest bardzo ładna. Wreszcie nie bawełniany rozciągnięty twór, tylko koronkowa i seksowna. Uważam, że taką bieliznę powinna mieć każda nowa mama, żeby czuć się w ciąży wyjątkowo i kobieco i nie zapominać o tym, że seks jest w nas zawsze. To może w istotny sposób zminimalizować ilość depresji poporodowych. ;)

A wracając do erotyki - myślę, że to jest dobry kierunek. Kobieta, która zasługuje na adorację, ale która ma swój własny świat. Świat marzeń, które nie są jednowymiarowe. Tu nie chodzi tylko o opowieść, choć ona jest kluczowa. Może my - kobiety - potrzebujemy dodatkowej warstwy sensu, żeby pobudzić zmysły. Obrazek musi nam coś mówić, a nie być przekazem sam w sobie.

A na koniec filmik - coraz częściej spotyka się ją przy okazji reklam bielizny.  Można lepiej się wtedy przyjrzeć, choć nie ukrywajmy, że nie o tu tu chodzi jak w kampanii reklamowej




zdjęcia ze sklepu http://www.ladysplace.pl/
Śpieszę się donieść o zmianie wizerunku jednej z polskich marek bieliźniarskich, znanych z promowania biustonoszy wśród mężczyzn. Chodzi o wyuzdane pozy pań, wybitnie poddanych zabiegom artystycznego retuszu, gdzie stanik zaczyna być najmniej widoczną rzeczą na zdjęciu. To taki nasz polski folklor – zdjęcia utrzymane w stylistyce amatorskiego porno lub okładek pirackich albumów disco polo (właściwie na jedno wychodzi).

Czy ten stanik był na tym biuście w momencie robienia zdjęcia?

Ale z tego radosnego nurtu Krisline zaczyna się wyłamywać. Jest to firma, która została odkryta przez uświadomione stanikowo Polki w brytyjskim sklepie wyprzedażowym Brastop. Po trwającym jakiś czas lobbingu firma zaczęła produkować poszerzoną rozmiarówkę również na polski rynek. Dział, w którym możemy znaleźć większe miseczki (powyżej DD) nosi uroczą i jakże wieloznaczną nazwę „Big”. Subtelność marketingowa powala na kolana. Ale nie bądźmy drobiazgowi, to przecież taka nasza Fanaberia – większe miski.

Na tym zdjęciu bielizna zwraca uwagę i da się ją obejrzeć (a nie tylko dostrzec)


Jak na razie zresztą nie można w sklepie nabyć obwodów poniżej 70. Gdy w przelicznik wpisujemy obwód 67 pod biustem – wyskakuje informacja, że mamy „niepoprawne parametry”. Ale wyszukiwarka podaje opcję istnienia obwodu 65, być może więc coś się szykuje. Co prawda staniki, to zwykle balkonetki, mocno zabudowane, ale na tych niewyfotoszopowanych zdjęciach wyglądają nawet subtelnie. Podoba mi się też wprowadzenie dwóch modelek – dużo i malobiuściastej. Żeby jeszcze te modele nie były zupełnie inne..



"Life is a cabaret"? Może warto to pociągnąć?

Jak widzimy na powyższym zdjęciu, występuje tu nawet jakaś aranżacja. I nie jest to hotel Europa, ani kanciapa wujka Władzia. Brakuje tutaj co prawda przemyślanej stylizacji i próby stworzenia spójnego wizerunki firmy, ale oczywiście rozumiemy, że nie od razu Kraków zbudowano.



Pod tym względem wiele brakuje jeszcze to sesji w stylu nowej marki Freya Lounge. Jestem pod wrażeniem tych zdjęć. Freya stara się nam pokazywać, że kobiety nie tylko są wyuzdanymi kotkami, okrągłymi objadającymi się ciastkami pin-up girl (choć ten typ uwielbiam), ale potrafią chociażby.. zrobić samolocik, czy czytać książkę. Zdjęcia są proste w formie – tworzy to ciekawa atmosferę, a nie przeszkadza w oglądaniu ubrań.


Ale wracając do kolekcji Krisline. Co prawda wydaje mi się, ze jeżeli chodzi o budowę biustonoszy, to kolekcja Big nie ma do zaoferowania niezwykłej różnorodności. Ale znajdą się kolory wyczekiwane przez wiele z nas przy wszystkich nadażających się okazjach - jak chociażby butelkowa zieleń.



I jakieś ciekawe ramiączka się rysują na horyzoncie. Na dole różowy standard (przynajmniej jeśli chodzi o bieliznę), ale delikatne kwiatuszki zapowiadają się interesująco - szczególnie przy dużych rozmiarach. Ale nie wyobrażam sobie takiego kroju np w 65F. Przydałoby się coś mniej full.


Są też kostiumy na okraglejszych modelkach. To miły akcent, ale ja bym była jednak za róznicowaniem. Więc kostium na chudej, średniej i pulchniejszej. A nie albo-albo. A sama modelka bardzo fajna - wreszcie nie mina ciężko pracującej kobiety, a miło się uśmiechająca babeczka - prosimy o więcej.


A to model Alta Rosa. Ma szansę być ciekawym podstawowym modelem. Kolor, który może sie sprawdzić pod jasną bluzką lepiej niż biały, a nie jest brzydkim cielakiem. Tylko nad tymi bułkami bym popracowała, bo przy zabudowanych stanikach, ona nie jest nawet sexy.


A na koniec babydoll i prośba o większe rozmiary


Na zdjęciu babydoll wygląda świetnie. Dałoby się podciągnąć ją... no chociaż do G, na początek. Naprawdę duża miska i mały obwód to nadal jest tylko średni biust. :)

Zapowiada się nieźle - zakładając, że to początek zmian. Czekamy na obwody 60 i 65 oraz zdywersyfikowanie konstrukcji. No i życzymy powodzenia.

Zdjęcia pochodzą z
 fanpejdży fejsbukowych Freyi i Krisline
Kropek dokładnie rzec biorąc. Dzisiaj przyszły do mnie dwa Effuniaki Kropki. Duży Kropek i Mały Kropek. Rozmiary 80FF i 70E. Nie nie – to nie dlatego, że oczekuję szalonej migracji. Jeden z nich jest przewidziany dla nestorki rodu.



Pierwsza rzecz, to różnice w detalach. Pomimo różnicy rozmiarowej, duży nie łapie się na inna konstrukcję. Ale ma kilka ulepszeń – trój haftkowe zapięcie z tyłu i inaczej wszyte ramiączka. Tutaj należy się pean pochwalny firmie Effuniak, która dostosowuje każdy model do danego rozmiaru i dopasowuje do realnych biustów. Zdecydowanie odbija się to na wygodzie noszenia. Effuniaki to jedyne staniki, w których - pomimo ciasnego obwodu – śpię nie wyrządzając swojemu ciału krzywdy. Stosuję na tę okazję zwykle egzemplarz większego rozmiaru, żeby w nocy biust mi nie wypadł przypadkiem. Bo wypada niestety z tych Effuniaków branych na styk – taka uroda mojego biustu. Ale muszę przyznać, że Effuniaki to jedyne biustonosze o kroju plunge, z których mój biust nie ucieka w każdym nadarzającym się momencie.

wszycie ramiączka w 70E (szerokość ramiączka 13 mm)


Wzmocnienie w przypadku 80FF (szerokość ramiączka 18 mm)



Rozmiar

Tu chyba największe moje zdziwienie. Mam Effuniaka w grochy z okresu szuflady 70E, Chili w rozmiarze 70F i Plisowany Czarny 70E. Tutaj zamówiłam również 70E i tak: obwód jest generalnie większy na luźno, ale jest bardziej stabilny niż w Plisowanym. Natomiast miska wydaje się zdecydowanie mniejsza. Mniejsza chyba nawet od Grocha Seniora. Ale konstrukcja jest nowa – biust zebrany i podniesiony mocno do przodu. Rekompensatą za mniejszy rozmiar jest wyeksponowany dekolt.
W przypadku 80FF obwód jest postrzegany jako bardziej dopasowany (w porównaniu z bakłażanem), miska na styk. Następnym razem testujemy 80G. Biust nie jest tak dobrze zebrany z boków jak w Bakłażanie, ale i tak efekt jest imponujący. Koniecznie namawiajcie swoje mamy na Effuniaki - wszyscy zauważają efekt :)
Zarówno Juniorka, jak i Seniorka zauważyłyśmy, że boczki są niższe, niż w poprzednich modelach.



Design

Kropki na miskach są białe, albo sprawiają takie wrażenie – w każdym razie rzucają się w oczy. Na miskach jest plisowana wstążeczka, która bardzo ładnie się prezentuje. Jednak prześwituje pod bluzkami. Ma kontynuację na ramiączkach. Niestety jej efekt nie jest wykorzystany, bo jest ona tak naszyta, aby móc się naciągać i wtedy cała plisowana harmonijka się rozprostowuje – a szkoda, bo to była szansa na interesujące zdobienie ramiączkowe. Ostatnio bardzo zwracam na to uwagę, bo takie wystające ramiączko może być ciekawym urozmaiceniem stroju, szczególnie w wakacje. A w stanikach uświadomionych rzadko się zdarza coś interesującego. Oczywiście powinno się to łączyć z wygodą.



Spodobał mi się materiał na fiszbinach – taka jakby koronka. Delikatne, nie rzuca się w oczy, ale ja wiem, że jest – cenię takie detale w bieliźnie. Boczki stanika są w paski – co mi się bardzo podoba, ale dla niektórych może świadczyć o przesadzie. Jeżeli miałabym z czegoś rezygnować, to z kropek na miskach.


Mostek jest wiązany. Dla mnie wersja z poluźnionym była zupełnym niewypałem – kształt miseczki i kształt moich piersi zupełnie nie próbowały się do siebie dostosować. Co czyniło z każdej piersi smoka o dwóch sutkach. Ale sama opcja regulacji może być przydatna dla osób z szerzej rozstawionym biustem, jak i dla tych, które wolą mieć mniej ściśnięte piersi w dekolcie.

Podobają mi się pętelki, które są w tym staniku od lewej strony. Myślę, że taki rozwiązanie można swobodnie wykorzystać na prawej stronie, przy jakimś mniej subtelnym staniku.


Na zdjęciu te pętelki nie wyglądaja tak ciekawie jak ja je widzę w rzeczywistości :)



Komplet

Do kompletu produkowane są niestety tylko stringi, w związku z tym nie mam kompletu. Może znajdę coś w innym sklepie. Macie jakieś propozycje?



Jeżeli chodzi o ogólną ocenę, to jest to jakoś w przypadku Effuniaków zawsze dwuznaczne. Są to staniki ze świetną konstrukcją, przewygodne. Ja jednak czepiam się do materiałów i wykonania. Cały czas też czekam na poszerzenie oferty Effuniaków, bo chciałabym wreszcie wybierać i przebierać, a nie decydować się na to co jest, bo jest. Oczywiście smęcę strasznie i wiem, że rozkręcenie biznesu w Polsce, zatrudnianie polskich pracowników i cała idea, która idzie za firmą Ewy Michalak są bardzo ważne. I dlatego też kibicuję jej i polecam innym. Ale w końcu recenzja to recenzja i trochę musi się dostać po nosie.

Bardzo ważnym elementem wizerunku firmy są zdjęcia w sklepie. Ja jestem za jak najmniejszą korektą i użyciem Photoshopa i jemu podobnych. Tu firma zdecydowanie wybija się pod względem innych polskich firm bieliźniarskich.
Chciałabym jednak zobaczyć wreszcie Effuniaki prezentowane na kobietach z głowami...