Gok Wan, który rozkręcił najlepsza wersję "Jak dobrze wyglądać nago", nie poprzestaje na byciu prezenterem telewizyjnym. Tworzy nam serię bielizny korekcyjnej, którą sam zachwalał w wielu odcinkach. Zresztą bielizna korygująca po angielsku brzmi bardziej interesująco: "magic lingerie".
Wielkie majciochy wiadomo jak się kojarzą - z jedną z wpadek Bridget Jones.



Gok Wan produkuje jednak linię bielizny korekcyjnej dostępnej w sexy wydaniu. No to sexy jest powiedzmy w tej kategorii.


M. in. korekcyjną sukieneczkę. Na filmiku pokazane są materiały z których jest zrobiona.








Na następnym widzimy gorset, który jak nas Gok przekonuje jest wykończony tak, by nie wrzynał nam się w tłuszczyk.. Hmmm..




Nie wiem, czy czułabym się Królową Nocy w gatkach korekcyjnych, ale zdecydowanie komplet kolorowej bielizny zdecydowanie bardziej do mnie przemawia niż beżowe barchany.

Super Slicker Knicker


Curve Controller





 Panterka dostępna jest w kolekcji zimowej jeszcze w odcieniu błękitnym





Gorsety - no cóż.. Piękne i klasyczne. Dostępne w burgundzie, błękicie, klasycznej czerni i kolorze, który ciężko mi zdefiniować - szaro-ziemisty? Jakie to szczęście, że nie są przecenione i w Polsce niedostępne.. Szczęście dla portfela. Gorzej z sercem bieliźnianym.





Bo bieliźnie Goka Wana spodziewałabym się więcej. Cieszy poszerzanie rozmiarówki 30-16 A-G. Chociaż kto jak kto, ale Gok Wan powinien wiedzieć, że alfabet nie kończy się na G!
Uważam, że stworzył fajny program, który przełamuje pewne tabu (oczywiście w granicach opłacalności - jestem idealistką, ale nie zupełnie oderwaną od ziemi)- szczególnie cieszy mnie ostatnia seria, którą widziałam - biorą w niej udział kobiety niepełnosprawne (jestem odcięta od medium telewizyjnego, więc widziałam tylko jeden odcinek). Chciałoby się zobaczyć ładną i różnorodną bieliznę np. dla kobiet po mastektomii. Pewnie nie Gok Wan, ale może inne firmy bieliźniane zaczną na to zwracać uwagę. Myślę, że jak się jeździ na wózku to też inaczej odczuwa się bieliznę, w związku z czym ma się inne potrzeby.

Linia Goka Wana to kolejny pomysł na biznes, ale może przy okazji zarabiania pieniędzy da się zmienić choć trochę świat na lepsze?
Gok Wan propaguje różnorodność typów kobiecości, a to jest mi bliskie. Na ile marzenie o dostosowaniu ubrań i bielizny do potrzeb każdego wymiaru naszej kobiecości jest realne -  trudno powiedzieć. Ale miejmy nadzieję, że rynek będzie poszerzał tę możliwość.

zdjęcia z:
www.simplygokwan.com
http://glimpseofglamour.blogspot.com/
http://www.prlog.org/
www.figleaves.co.uk
http://www.lingerie4love.co.uk

I jako ciekawostka: Na święta sexy barchany możemy kupić naszym najbliższym mężczyznom... :)



Po dłużej nieobecności (spowodowanej testowaniem nowego nabytku!) przedstawiam Wam Sadie marki Cleo. 
Zakres rozmiarów: 28-38 D-G







Sadie to stanik codzienny i niecodzienny. Jego stylistyka znalazła grono wielbicielek. Jest to bowiem z jednej strony stanik praktyczny. Szew nie przebija przez bluzkę, koronka się nie odznacza. W składzie przyjemna bawełna. Jednak dzięki świetnie dobranemu wzorowi i materiałom, ma w sobie duży potencjał kusicielski. Gdy dekolt się nieco obsunie, wystaje zgrabna koronka. A ramiączka są pokryte materiałem w kratkę, więc nie ma problemu gdy będą czasem wystawać.


Skład materiałów dla zainteresowanych

Sadie przez niektórych nazywana jest half-cupem. Bliżej jej jednak chyba do niskiej balkonetki. Ja szukałam czegoś w wyższym mostkiem, żeby dobrze trzymało biust, pod bluzkami.. Hmm.. Odpowiednimi na porę zimową. Ale Sadie nie jest stanikiem z golfem, więc nadaje się również to bluzek z umiarkowanym dekoltem.
Ramiączka - przydałyby się krótsze, ale może to przez krótką możliwość regulacji - tak do 1/3

Stylistyka ****
Stanik jest codzienniaczkiem – być może niektórzy się oburzą, ale mój wypośrodkowany rozmiar biustu wymaga niesamowitości, by nazwać jakiś stanik kusidełkiem. W tej kategorii jednak jest świetny. Ciężko coś napisać więcej. Jest po prostu taki jak powinien być. Koronka, ramiączka, kokardka – nie za dużo, nie za mało. Tkanina ma dodatek bawełny –w związku z tym nie razi sztucznością. Kratka zróżnicowana. Stąd np obydwa ramiączka są nieco inne. Ale dla mnie to plus. Jedynie kokardka mi się przekręciła o 90 stopni. Ale o to obwiniam panią Ewę Michalak – tak! tak! To ona przez brak half-cupów zmusiła nas do noszenia swoich plungy, które sprawiły zbliżenie piersi do siebie – jednym słowem ich zezowanie. I wiem, że nie jestem jedyną ofiarą tej tragicznej sytuacji.. ;)
Niesforna kokardka - zdjęcia jeszcze z początków testowania. Teraz już jest pionowo..

I miedzy innymi dlatego zdecydowałam się na korekcyjne poszerzanie mostka bardziej zabudowana Sadie ;)

Ramiączka - różnica wzorków - to po lewej trafiło na jasny odcień, po prawej na ciemny.
Konstrukcja ****
Nie mam się do czego przyczepić. Biust zaokrąglony. Z czasem może nawet za bardzo – w trakcie noszenia wyrabiają się miseczki. Z jednej strony lepiej się dopasowuje. Z drugiej zobaczymy jak długo zajmie mu zdefasonowanie się.
Wysokie boczki – dobrze trzymają, ale nie uwierają. Czuję się w nich bezpiecznie. Również dopasowały się do mojego ciała.
Obwód – jako, że to 60G – uważam, że powinien być szerszy. Dla zasady, żeby dążyć do realnych obwodów.
Koronka u mnie lekko odstaje, ale miska jest wypełniona. W trakcie górki rozmiarowej rozwiązanie przeszło test. Co naturalne biust się zaokrąglił na górze (pod bluzką niewidoczna bułka), ale komfort noszenia pozostał ten sam. To użyteczne. Fiszbiny nieco szersze niż w Effuniakach, ale niedużo. A ramiączka obszyte materiałem – bardzo wygodne. Choć wg mnie trochę za długie. Jestem wysoka, a właściwie powinnam je nosić zsunięte do końca. Konstrukcja ta podobno jest taka sama lub przynajmniej podobna do Pandory i Inci Masquerade, i obecnej Marthy z Cleo.
Mój kwadracik. Na początku myślałam, że się nie polubimy. A z czasem stał się Moim kwadracikiem - szczegółem o którym wiem tylko ja. No i teraz Wy.. :)

Cena **** a nawet i *
Cena standardowa to 144 pln. Ja kupiłam swój za około 89, ponieważ trafiłam na promocję w Peachfield – warszawskim sklepie stacjonarnym. I tu nie mogę się powstrzymać od uwagi.
Nasze sklepy stanikowe (choć pewnie tylko w Warszawie) zaczynają że sobą konkurować! Ta promocja była skierowana do lobbystek głównie (hasło podane na lobby – podobno tego typu akcje będą się powtarzać, więc uważajcie!!), ale myślę, że to dla nas dobry kierunek. Gorszy pewnie dla właścicieli sklepów. Miejmy nadzieję, że dystrybutorzy bielizny zareagują odpowiednio szybko i możliwość kupowania przecenionych biustonoszy w Polsce będzie coraz większa. Bo to jednak nadal smutne, że właściwie płacimy za biustonosz w Polsce tyle, co za kupiony z UK razem z przesyłką do Polski. Nie mówiąc o częstszych i większych promocjach w Królestwie.

Jak Wam się podoba Sadie? Może któraś z Was również ją ma? Zachęcam do dzielenia się swoimi doświadczeniami!