Jabłko czy Rubens - oto jest pytanie!

Grupa docelowa Triumpha ma nadwagę (70%), w związku z tym firma stwierdziła, że zacznie promować różnorodne kształty kobiecego ciała.


Ale proszę się nie napalać za bardzo. NIE. Nie wprowadzi szerszej rozmiarówki, tak by każda kobieta mogła znaleźć bieliznę, w której będzie świetnie wyglądać i czuć się swobodnie. Zamiast w to zbędne działanie inwestują w kampanię wizerunkową.

Przecież my - otyłe kobiety noszące miseczki powyżej B (pocieszające się jakimś wyimaginowanym obwodem pod biustem poniżej 70, tudzież poniżej 75 przy innych miseczkach, niż A) czujemy się potwornie upodlone, gdy mówi nam się, że jesteśmy jabłkami, gruszami, a co gorzej klepsydrami (wrrr.. To tak jakby już nam wieszczono śmierć z powodu otłuszczenia!).

Poczujemy się lepiej (i polecimy kupić drogą, w dowolnym rozmiarze od 70-90 A-C bieliznę), gdy ktoś nam powie, że mamy figurę jak postaci Raphaela, Rembrandta lub co gorsza Matisse'a.

A ja się pytam: gdzie Picasso, Dali i Bacon?! ;)






Nie kumam. Co takiego złego jest w tych owocach?!
I kiedy kobiety przestanie się traktować jak idiotki, które zjedzą każde marketingowe gówno.

Oczywiście projekt składa się również ze strony, gdzie można skorzystać z porad jak się ubrać. Ale jednak wolałabym, żeby jednak Triumph (vel Porażka) zainwestowała w udoskonalenie produktu, który pomimo kilkudziesięcioletniej obecności marki na rynku, nie odpowiada na potrzeby konsumentek.

Oczywiście ta kampania nie jest obecna w Polsce. Tutaj w końcu króluje postkomunistyczne przekonanie, że dobry biustonosz=Triumph (#facepalm), więc w ogóle nie trzeba się starać. Rozmiarówka dostępna w sklepach, również musi się skupić tylko na 3-6 podstawowych rozmiarach.

Jeżeli chcecie poczytać na ten temat od strony bełkotu marketingowego, to kliknijcie tu.

2 komentarze:

  1. No pewnie, Triumph to wyrocznia i w ogóle staniki dzielą się na noname'y z bieliźniaka i Triumphy.

    Moja znajoma uważa, że na pewno nie ma zbyt luźnego obwodu i na pewno jej się nie rozciągnie, bo przecież to Triumph (=niezniszczalny). Skoro lubi żyć w iluzji, to proszę bardzo, tylko szkoda, że jest przerażona wzrostem biustu z 75C do D i perspektywą "niedługo nie będzie na mnie staników"...

    indigo-rose

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy23/4/13 20:44

    A mi się koncepcja podoba. Nie ma nic złego z jabłkach, ale i malarstwo jest fajne :) Nie da się chyba zaprzeczyć, że te zdjęcia są miłe dla oka. Dodatkowo, to jest nisza-dopasowanie estetyki bielizny do typu sylwetki (na takiej zasadzie jak ubrania). Właściwie dziś nikt o tym nie mówi. A warto. Taki brak talii choćby-wtedy plunge wyglądają o niebo lepiej od half-cupów i balkonetek z wysokim mostkiem. Nie każdemu majtki z bardzo wysokim stanem (takim dosłownie do talii) służą. Komu szorty, komu niekoniecznie-fajnie by było by ktoś gdzieś (najlepiej ze zdjeciami na prawdziwej modelce) prezentował.

    OdpowiedzUsuń