Tym odkryciem muszę się z Wami podzielić - Curvy Kate Ritzy jest z nami już od wielu sezonów, ale niekoniecznie wszyscy mieli już z nią styczność, a warto ją poznać, bo jest naprawdę ciekawym odkryciem, a w brytyjskich sklepach jej obniżona cena jest naprawdę miła. Nie wspominając o Brexicie, który funduje nam całkiem niskie kursy funta. 



Ritzy poznałam najpierw jako koszulkę babydollkę - tak: nieustająco szukam bowiem biustoprzyjaznej bielizny nocnej. Producent opisuje Ritzy jako padded balcony bra, jednak jeżeli chodzi o zakrycie biustu jest to halfcup moich marzeń. Powiem szczerze, że na poczatku miałam wrażenie, że biust mi wyskoczy z miseczek, ale na szczęście raczej mi się to nie zdarza (no może w jakiejś wybitnej górce). Jest to stanik, który nadaje kształt tzw. jabłuszek w koszyku. Kolor miseczek jest miedziany z nazwy. Idea pewnie była taka, żeby wydawało się, że zlewa się z resztą ciała i udaje przezroczystość. Czasem można się dać oszukać. :)
Na środku jest kokardka w tym samym kolorze z jakąś nieszczególną zawieszką.


Ta babydollka jest nieco dłuższa niż standardowe babydollki. Od biedy można uznać, że jest to zwykła koszulka codzienna. Przy mniej więcej 173 cm zasłania tyłek, jednak jest prześwitująca, więc raczej nie nadaje się do spożywania leniwego niedzielnego śniadania w szerszym rodzinnym gronie. Materiał na koszulkce jest zróżnicowany. Z przodu panel jest w paski, dalej już jednorodny. Całość jest z takiej elastycznej siateczki, więc przyjemnie się w tym śpi.


Mam rozmiar 28 G i mniej więcej na biuście wygląda to tak jak poniżej. Miska nie jest zbyt głęboka, więc warto wziąć to pod uwagę przy wyborze rozmiaru. Oczywiście jak przy tego typu kształtach miska ma tendencję, do dociskania biustu do klatki piersiowej. W przypadku Ritzy jest to jednak idealne wyprofilowanie, które nie tworzy nam kloca na klacie. Biust jest też ładnie wyeksponowany do przodu (chociaż nie jak w stanikach w stylu "cała naprzód")


Z tyłu jest dziurka i ładne zdobienie przy zapięciu - analogiczne do koronki na dole i górze miseczki z przodu. Ramiączka nie mają żadnych ozdób i są dość szerokie. Zapięcie na trzy rzędy haftek.
Bałam sie trochę, że obwód będzie mnie uwierał we śnie, ale tak nie jest. Śpi się naprawdę wygodnie, aczkolwiek nie ukrywam, że mam też takie noce, że tylko jakaś miękka luźna bawełenka jest OK. Ciagle więc marzę o czymś na biust, wygodnym i możliwym do pokazania się ludziom, z którymi nie łączy mnie relacja intymna. ;)



Zachwycona koszulką oczywiście nie mogłam sie powstrzymać przez zamówieniem takiego samego stanika. Tym razem skusiła mnie przecena na Figleaves, gdzie można go dorwać za 12 funtów - oczywiście na Brastopie też wszelkie Ritzy znajdziemy w przyjemnych cenach - babydolki od 10 funtów. :)



Stanik noszę dość intensywnie, czego znakiem są dwa zaciągnięcia na miseczkach, ale to właściwie jedyny minus tego stanika. Kolor to taki róż w stronę fioletu lub też magenta z dodatkiem niebieskiego  - mam nadzieję, że któreś z tych określeń coś Wam mówi. ;) Na zdjęciach chyba przez dodatkowe sztuczne światło wyszło bardziej różowe niż w rzeczywistości, ale nie jest to na pewno klasyczny fiolet.



Kokardka jest granatowa, a gąbka bardziej cielista niż z czarnej koszulce. Zapięcie ładnie ozdobione (jak w koszulce), co jest jedną z rzeczy, które mnie mocno uwodzą w bieliźnie :D



Wszystkie te cechy sprawiają, że Ritzy jest jednym z moich ulubionych staników zarówno na co dzień, jak i od święta. Nie ma kiczowatego nadmiaru ozdób, ale nie jest też nudziarzem. Dla mnie ze względu na apetyczny kształt biustu jest zdecydowanie kusidełkiem.

Cena Ritzy to też istotny argument mojej sympatii dla Ritzy - w końcu jestem rozsądnie planującą zakupy Polką. :)


Na waginoujemnych osobnikach też robi odpowiednie wrażenie, ale to akurat przecież najmniej mnie obchodzi, prawda? ;)

A Wy jakie macie doświadczenia z Ritzy? Napiszcie w komentarzach! :)

Podczas gdy rynek bielizny (poza kilkoma chwalebnymi przykładami) zalewa nas reklamami z nienaturalnymi paniami wyprodukowanymi w Photoshopie, prezentującymi bieliznę w pozach niezgodnych z budową homo sapiens, marka Mark Formelle wyprodukowała wreszcie reklamę, która wreszcie może spodobać się kobietom! I to na rynku rosyjskim! Może jednak ratunek przyjdzie ze wschodu!;)