Czerwony - spalony?!?!

Sezon bożonarodzeniowy minął jak co roku, więc sklepy zaczynają kusić nas promocjami Walentynkowymi. Z radością więc udajemy się na poszukiwania kolejnego wspaniałego czerwonego biustonosza. W końcu to kolor nadchodzącego sezonu, szczególnie w dodatkach. A jak stanikomaniaczki wiedzą, najważniejszym dodatkiem kobiety nie są buty czy torebka, a wystające ramiączko spod bluzki, lub ewentualnie, lekko wystający mostek z dekoltu - jak w końcu można nie pochwalić się tak pieknymi wykończeniami.
A teraz przejdźmy do rzeczystwistości.

Model Mia marki Figleaves. No może nawet bym go rozważyła, ale numeracja dyskwalifikuje moją przeciętnobiuściastość tym razem obwodowo. Rozmiarówka 32-38D-G. Ten drugi to Elle MacPherson. Obydwa kojarzą mi się w modelami marki Gossard. Nie wydaje się Wam? Problem również ten sam.
 Idę dalej, włączając filtr rozmiarowy.

Midnight Grace - też marka Figleaves. Może nawet bym zwróciła uwagę, ale 30 funtów za efekt "tu gdzieś powinny być jabłuszka" to nieco za dużo.

St. Tropez full cup. Czyli coś dla osób, dla których ten model jest dobry. Ja mam szlaban na różowe staniki. Poza tym nie oszukujmy się - full cup musi być rzeczywiscie wyjątkowy, żeby móc nim uwodzić.


Arabelka - czyli znowu możemy liczyć na stare dobre modele. Ale chyba jednak w tej odsłonie zbyt pomarańczowa. Ma być romantycznie!

Ze znanych modeli trzeba wymienić również różową Arizę. Ta balkonetka, gdy wdzieje się ją już na biust może pokusić. Ale przez internet odpada. ;)



Tę piękną damę początkowo pominęłam automatycznie. Ale ku memu zdziwieniu wyskoczyła mi ponownie po włączeniu filtra rozmiarowego. Firma nazywa się By Caprice. I na modelce przeznaczonej dla klientek rodzaju żeńskiego wygląda o wiele lepiej. Tutaj dopasowanie jakie jest - każdy widzi. I nawet Photoshop nie był w stanie sobie z tym poradzić (nawet On!). Rozmiarówka przetrzebiona od obwodów 30-38. Miski większej niż G nie widzę. Z tego, co zostało nie ma też takiej poniżej E. Zaufanie zostało nadszarpnięte zdecydowanie tym zdjęciem. Dalej przyszedł czas na La Senzę. Gdzie jak gdzie, ale tam powinni pamiętać o Walentynkach.

Rouched Silk Lace Red
Love Me Tender
Vienna
Beatrice Basque

La Senza nie zawodzi, ale też są to już raczej dobrze nam znane modele. Vienna (młodsza siostra Georgiany?), Rouches Silk. Love Me Tender wydaje się być pomysłem walentynkowym. A czerwony gorset - no to już walentynki w pełnej krasie. 

Czy nasza polska producentka Ewa Michalak jest już przygotowana na Walentynki?
Nadal możemy nabyć Mikołajkowy wzór, kóry kojarzy się nieustająco z brodą Świętego Mikołaja.

 Już lepszy chyba będzie halfcup z czerwoną wstążeczką. Ale z dwojga złego, to już wolę ten w panterkę, a to nie czas i nie miejsce.. :P



 W polskich sklepach sytuację ratują już tylko poprzednie kolekcje - za to przecenione! Czyżby rynek bieliźniany wyprzedził nadchodzącą modę? Na wierzchu czerwień ma święcić triumfy (za przeproszeniem), a tu pod spodem już jest dawno passe?





Bielizna na Walentynki oczywiście jest. Piękna. Tylko niestety nie w świecie DD+.
Żeby nie kończyć pesymistycznym akcentem przedstawiam walentynkową propozycję figleaves - tym razem  niebieliźnianą. Pantofelki z puszkiem! Tadaaam:
Jedyne 40 funtów..

Źródła:
Figleaves.co.uk
lasenza.co.uk
dopasowana.pl
ewa-michalak.pl

5 komentarzy:

  1. Anonimowy25/1/11 21:41

    Oj kusi ta czerwień, kusi... Zwłaszcza w La senzowej Viennie, Effuniakowym half-cupie i w Thrill me o pięknym winnym odcieniu. Lubię czerwień i dlatego przemawia ona do mnie bardziej lub mniej. Żałuje tylko, że arabelka ma taki strażacki odcień czerwieni, który mi jakoś nie bardzo się podoba.
    marzka

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy30/1/11 22:05

    Artistry Elle MacPherson ma obwód porównywalny z effuniakami (przynajmniej jeśli chodzi o wersję biało-brzoskwiniową), 70 jest bardziej ścisła niż maskaradkowe 65, więc tak pochopnie bym jej nie odrzucała...

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy24/2/11 16:17

    A co ta notka taka pesymistyczna? Thrill Me jest super wygodne, czerwona Arabella nie jest pomarańczowa, tylko w kolorze pięknego dojrzałego pomidora... Ja nie narzekam:)

    ciociazlarada

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba mam ideał czerwonego stanika, do którego niestety nic nie dorasta. Walentynki stały się więc czarne..

    OdpowiedzUsuń
  5. Midnight Grace bardzo mi się podoba wizualnie. Ale już czuję te fiszbiny przewiercające mi się przez mostek.

    OdpowiedzUsuń