Sezon bożonarodzeniowy minął jak co roku, więc sklepy zaczynają kusić nas promocjami Walentynkowymi. Z radością więc udajemy się na poszukiwania kolejnego wspaniałego czerwonego biustonosza. W końcu to kolor nadchodzącego sezonu, szczególnie w dodatkach. A jak stanikomaniaczki wiedzą, najważniejszym dodatkiem kobiety nie są buty czy torebka, a wystające ramiączko spod bluzki, lub ewentualnie, lekko wystający mostek z dekoltu - jak w końcu można nie pochwalić się tak pieknymi wykończeniami. A teraz przejdźmy do rzeczystwistości. Model Mia marki Figleaves. No może nawet bym go rozważyła, ale numeracja dyskwalifikuje moją przeciętnobiuściastość tym razem obwodowo. Rozmiarówka 32-38D-G. Ten drugi to Elle MacPherson. Obydwa kojarzą mi się w modelami marki Gossard. Nie wydaje się Wam? Problem również ten sam. Idę dalej, włączając filtr rozmiarowy. Midnight Grace - też marka Figleaves. Może nawet bym zwróciła uwagę, ale 30 funtów za efekt "tu gdzieś powinny być jabłuszka" to ni...